czwartek, 31 grudnia 2015

po kulturze

Uśmiałem się przednio. Majtki opadły i pokazała się polska kultura. Kulturę poznaje się w dyskusji z osobami o innym obrazie świata. Taki to z Pana demokrata. Bo argumentów jakoś mało było.
Pański atak na mnie jest równie celny jak ten moździerz w Afganistanie. Ja nigdy nie byłem urzędnikiem ani nie jestem nawet Polakiem. To ja mogę powiedzieć, że z moich podatków urządzacie sobie życie bardziej hulaszcze niż Grecy i to się źle skończy. A z samego podatku VAT, jaki płacę, można by pewnie utrzymać 2 takich jak Pan. Mógłbym więc napisać, że to Pan jako Polak żyje moim kosztem. Tyle, że to demagogia. Piszę, co uważam z słuszne, choć zdaję sobie sprawę, że Pan nie zrozumiał. Bo tak na prawdę to moje poglądy są głęboko demokratyczne i nowoczesne a Pan próbuje zbudować świat na nienawiści i zawiści. Wstyd.
I jeszcze jedno. Nikt na świecie nigdzie nie pracuje za cudze pieniądze. Żaden urzędnik nie pracuje za Pańskie tylko za swoje i na nie zapracowuje. To państwo wykonuje pewne, konieczne dla Pańskiego życia usługi i Pana psi obowiązek za to płacić. Łaski Pan nikomu nie robi. Płacenie podatków to Pana obowiązek, opłata za korzystanie. Może by Pan tak wreszcie skończył z tą błazenadą o utrzymywaniu z Pana podatków. To Engels z 19 wieku. Komusza mentalność tych, którym się oczywiście należy bo płacą. Był taki polski minister rolnictwa, który powiedział, że nie będzie dyskutował w Brukseli bo on jest Polak i jemu się należy. Podobny do Pana. Pan także ma tę mentalność niewolnika i żadne wrzaskliwe deklaracje tego nie zmienią. Bo człowiek wolny bierze udział w tworzeniu a niewolnik wrzeszczy i jest przeciw. Wolny mówi o współodpowiedzialności a niewolnikowi się należy. 1. Nie bardzo wiem co znaczy czytac zbyt często. Czytać można co najwyżej za rzadko. Ale skoro u nas poziom czytelnictwa jest jaki jest to pewnie wypacza sposób myślenia ludzi tak by skłonić ich do takich pytań. Odpowiedź jest taka: czytam za rzadko. Brak czasu zlikwidował w moim przypadku czytanie mediów papierowych niemal do zera. Zamiast tego preferuje książki. Nie bardzo wiem co to ma do rzeczy.
2. Nie zrozumiał Pan ducha wypowiedzi. Nie dotyczy on kwestii wyłącznie edukacji, ale pewnego systemu, który polega na wyrównywaniu szans nie poprzez pomaganie słabszym (bo często jest to niemożliwe) tylko przez upośledzanie lepszych. egalitaryzm przez równanie do średniej (albo niżej) to też dość zgodne z naszymi tradycjami gdzie wybijających się bardzo nie lubią. Zresztą podobne nastawienie jest w Norwegii.
6. Nikogo nie wyśmiewam. Problemy asymetrii informacyjnej są poważne i w żaden sposób z doktryną liberalną nie kolidują. Koliduje z nimi za to zbyt wyciąganie z niej wniosków – tj że asymetria jest zawsze więc niech wszystko reguluje państwo.
Co do banków – prosze zauważyć, że w Europie nigdy regulacji podobnych GS nie byłoi i jakoś kryzys nie zostął w Europie wygenerowany. Czy nie poakzuje to słabości argumentu? tak samo jaki jest związek istnienia instrumentów finansowych i kryzysu? Nie porściej byłoby zauważyć, że jeśli państwo utrzymuje sztucznie stopy procentowe na poziomie bliskim zera i do tego od ręki ubezpiecza prawie wszystkie kredyty mieszkaniowe to reakcja banków będzie dokładnie taka. Przecież gdyby się tak nie zachowlai konkurencja zmiotłaby ich z rynku przejmując olbrzymi zyski gwarantowane przez państwo. Jak to się ma do liberalizmu? Oczywiście chciwość bankierów była konieczna by kryzys zaistniał, ale obwinianie chciwości za kryzys gospodarczy to jak obwinianie grawitacji o katastrofę lotniczą. TO państwo stworzyło zachęty dla tej chciwości co doprowadizło do katastrofy. To jakby zapewnić zasiłaki dla bezrobotnych na pzoiomie 10 000 PLN i dziwić się potem, ze ludzie są tacy chciwi, że masowo rzucili pracę i przeszli na bezrobocie.
7. Jak tu się odnieść? Chyba jedynie tak: jelsi ma się coś do napisania to trzeba pisać, jeśli nie to szkoda czasu (piszacego i czytających).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz